Pingwiny otwierają laboratorium kryminalistyczne

 In Articles

Cześć. Nazywam się Vlad i jestem pingwinem. Postanowiłem też, że zostanę specjalistą w dziedzinie badań kryminalistycznych, jak moja Mama (tutaj więcej o jej pracy), i otworzę moje własne laboratorium. Wszystko zaczęło się pewnego ciepłego dnia, kiedy oddawałem się marzeniom o podboju świata. Chciałem być jak Napoleon, dużo o nim czytałem, zebrałem więc armię zwierząt polarnych i usłyszawszy w telewizji hasło „Winter is coming” (mama oglądała „Grę o Tron”) postanowiłem, że jak ktoś tę zimę ma zaprowadzić, to ja. Wygłosiłem poruszające przemówienie do zwierząt, które udało mi się przekonać do idei wiecznej zimy i wtedy wkroczył mój brat Pingi (straszna beksa, jak Mama, choć obydwoje mówią, że są wrażliwi, ja tam im nie wierzę). Bredził coś o byciu moim wiernym towarzyszem i o tym, że może powinienem poszukać innej drogi w życiu, bla, bla, bla.

– Spójrz na mamę i czerp inspirację – powiedział.

Ja, Vlad,  jako Napoleon (#mistrzpainta)

 

W kwiecistych przemówieniach nikt mi nie dorówna

I tak zrobiłem. Moja mama to trochę wariatka i uwielbia prać. To założyliśmy pralnię, razem z moim kuzynem Marco z Sycylii. Marco twierdził, że na praniu zna się jak mało kto, choć potem okazało się, że chyba nie mieliśmy tego samego na myśli, bo nie był nawet w stanie obsłużyć pralki. Biznes ledwie się kręcił, na pewno wolniej niż biedny Pingi w pralce, bo z nudów prałem i prasowałam brata na okrągło.

 

Ja i Pingi (bliski płaczu) z misją kosmiczną (tak mi się wydawało)

 

Vlad i Pingi po misji

 

Dochodzimy do siebie

 

Znudzony… 

 

– Nie o taką inspirację mi chodziło – zapłakał Pingi kiedy suszył się po kolejnym praniu.

Pomyślałem sobie chwilkę, a w tym jestem akurat dobry, że może ten mały (jest większy ode mnie, ale ja jestem wielki duchem) szary, puchaty brat nie jest taki w ciemię bity. Mama lubi gotować, to ja też będę. Marco ze smutkiem z prania przerzucił się na wyrabianie ciasta na pizzę i domowych makaronów.

 

Marco (mój kuzyn z Sycylii)

 

Włoska kuchnia, to jest to, myślałem, wsuwając ze smakiem piątą miskę spaghetti. Pingi smętnie grzebał w swoim talerzu, kiedy Marco uwijał się w kuchni.

– Ty nic nie rozumiesz, Vladziu.

To się wkurzyłem. Marco przybył, by wiernie stanąć u mego boku, podzwaniając złotym łańcuchem na szyi.

– Ja niby nie rozumiem – zapytałem zezłoszczony.

– Tak, Ty Vlad. Siedzisz tu i marnujesz swój talent. Widziałem jak czytając o Napoleonie fascynowałeś się historią jego rzekomego otrucia. Jak szukałeś odcisków palców na pudełku proszku do prania, po tym jak ktoś wziął go bez pytania. Jak sprawdzałeś czy ten biały proszek, którego kilogramy Marco zwiózł do kuchni to na pewno mąka a nie trucizna, wykorzystując reakcje chemiczne. Ty jesteś urodzonym specjalistą w dziedzinie kryminalistyki. Tak jak Mama.

Taki ze mnie naukowiec

 

I tu mnie miał, ten mały wrażliwy pingwin z wytatuowanym na policzku sercem. Miał rację. Urodziłem się, by rozwiązywać zagadki kryminalistyczne. I chciałbym Wam o tym opowiadać i z pomocą Marco i Pingiego je pokazywać. Tak byście razem z nami mogli je rozwiązywać i dobrze się bawić. Przedstawiam Wam Laboratorium Kryminalistyczne Vlada Pingwinów*.

*  Zmiana nazwy nastąpiła po niesprawiedliwej interwencji naszej Mamy, domagającej się sprawiedliwego traktowania wszystkich pingwinów i wzięcia pod uwagę ich wysiłków w tworzeniu laboratorium. Ponieważ z natury jestem ugodowy, po dwudniowej kłótni i tygodniu cichych dni powiedziałem: „Niech Wam będzie” i nazwa została zmieniona. Chcę byście jednak wiedzieli, kto jest szefem 😉

Polub nas
error
Recent Posts

Leave a Comment

Start typing and press Enter to search